Human Rights First, Mr. Trump

Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w Polsce to doskonała okazja do tego, by przyjrzeć się prowadzonej przez niego polityce w kontekście praw człowieka. Niestety – obecne działania amerykańskiej głowy państwa oraz jej administracji nie napawają optymizmem. Nie tylko wpisują się one w dosyć niechlubną tradycję „swobodnego” podejścia do kwestii prawnoczłowieczych mocarstwa zza oceanu – podejścia, którego symbolem jest niewątpliwie baza i więzienie w Guantanamo. Zarazem działania te to kolejny krok (lub być może kilka kroków) w kierunku polityki zamkniętej, ksenofobicznej, szowinistycznej, a nawet rasistowskiej. Polityki, która daleka jest od wartości nierozerwalnie związanych z ideą praw człowieka, takich jak godność, wolność i sprawiedliwości.

 

Jednym z najbardziej oponowanych przez obrońców praw człowieka postanowień prezydenta Trumpa jest tzw. ”travel ban” (bądź też „muslim ban”, ponieważ dotyczy on krajów, w których większość obywateli to muzułmanie), czyli wprowadzony dekret wstrzymujący wydawanie wiz pozwalających na wjazd na teren Stanów Zjednoczonych obywatelom 6 państw: Libii, Iranu, Somalii, Syrii, Jemenu i Sudanu (w pierwszej, zablokowanej przez Sąd Najwyższy wersji również Iraku, z czego później się wycofano). Jednocześnie na 120 dni zawieszona została możliwość przyznawania osobom ubiegającym się o azyl statusu uchodźcy. W konsekwencji osoby podróżujące do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu bezpieczeństwa z krajów ogarniętych konfliktami zbrojnymi, w których przebywanie codziennie wiąże się z ryzykiem doświadczenia przemocy, utraty zdrowia lub życia, zmuszone są ponownie przechodzić długi proces weryfikacyjny umożliwiający im uzyskanie azylu na terenie USA. Podczas przechodzenia tego procesu uchodźcom nie jest gwarantowane bezpieczeństwo – z tego powodu życie osób uciekających z najniebezpieczniejszych obecnie regionów świata po raz kolejny jest poważnie zagrożone. Osoby, którym uda się przedostać na teren Stanów Zjednoczonych, traktowane są zaś jak przestępcy – przetrzymuje się je miesiącami bez możliwości zwolnienia.

Kolejną smutną wiadomością jest decyzja administracji Trumpa o obcięciu finansowania Emergency Refugee and Migration Assistance Account (ERMA) w budżecie na rok 2018. Celem tego funduszu była pomoc finansowa w obszarach objętych nagłymi kryzysami humanitarnymi, wykorzystywany był on m.in. w Syrii i Sudanie. Z drugiej strony prezydent Trump zdecydował się na wsparcie państw otwarcie łamiących prawa człowieka, takich jak Bahrajn i Arabia Saudyjska, sprzedając im broń. Amerykańska administracja deklaruje również zacieśnianie współpracy oraz chwali działania innych krajów, w których łamane są praw człowieka, takich jak Turcja, Egipt czy Chiny.

 

Konsekwencją ksenofobicznej retoryki i polityki prezydenta Trumpa jest wzrost nastrojów antymuzułmańskich w Stanach Zjednoczonych. Raporty CAIR (Council on American-Islamic Relations) mówią o podwojonej liczbie ataków na meczety od początku prezydentury Donalda Trumpa.

 

Prezydent Trump ‘wykazał się’ również działaniami wymierzonymi w prawa kobiet, znosząc ustanowione przez administrację Obamy przepisy dotyczące równości płac dla kobiet i mężczyzn na odpowiadających sobie stanowiskach, uczciwych i jawnych procesów w sprawach o molestowaniu w miejscu pracy i ochrony urlopu rodzicielskiego. Obciął również finansowanie dla UNFPA (Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych), wspierającego dostęp do podstawowych praw reprodukcyjnych w ponad 150 państwach. Przewidywaną konsekwencją tego działania będzie zwiększenie się w tych krajach liczby wykonywanych nielegalnie aborcji, przeważnie w warunkach zagrażających zdrowiu i życiu kobiet.

 

Kolejną grupą zagrożoną przez działania prezydenta Trumpa są osoby nieheteronormatywne. Donald Trump wycofał wprowadzone za prezydentury Obamy przepisy umożliwiające osobom transseksualnym korzystanie w szkołach publicznych z tych toalet, z których korzystanie zgodne jest z ich własnym poczuciem tożsamości płciowej. Prezydent Trump zrezygnował również z wprowadzenia przepisów zobowiązujących firmy do wykazywania, że nie dyskryminują one pracowników ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową. W obu przypadkach grupy objęte porzuconymi przepisami będą teraz zdecydowanie bardziej narażone na dyskryminacje.

Można by jeszcze długo wyliczać wypowiedzi i działania prezydenta Donalda Trumpa, które budzą uzasadnione obawy z punktu widzenia prawnoczłowieczego. Antyimigrancka retoryka, ograniczanie praw kobiet, mniejszości seksualnych, ale także rozwodzenie się nad skutecznością tortur jako metody wydobywania informacji podczas przesłuchań, chęć odbudowania sieci tajnych więzień CIA oraz aktywna polityka militarna. Wszystko to składa się na obecny obraz Stanów Zjednoczonych, którego nikt, komu bliskie są prawa człowieka wolałby nie oglądać.
Jednym z symboli polityki prezydenta Trumpa stały się deklaracje o wybudowaniu muru na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Wiele ogromnych murów dzieliło i nadal dzieli nasz świat na różnych szerokościach geograficznych. Jednak lekcja, jaką niosą ze sobą te budowle, to nie lekcja akceptacji i poszanowania ludzkiej godności. To lekcja strachu, pogardy i rozpaczy. Lekcja ludzkiej krzywdy i niesprawiedliwości. Lekcja o tym, jak bardzo potrzebne są prawa człowieka nam wszystkim, niezależnie od tego, po której stronie muru obecnie się znajdujemy.

Panie Prezydencie – budujmy mosty, a nie mury.

Autor: Konstanty Ramotowski

 

Źródła:

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *