Czekając na Białoruś

 

W pokoju spotkań Aresztu Śledczego nr 1 w Mińsku wisi znak. Zabrania osobie skazanej na śmierć podawania jakichkolwiek nazwisk czy adresów, rozmawiania z rodziną o przebiegu procesu, o warunkach przetrzymywania. Więzień zostaje przywleczony do sali z głową schowaną jak najniżej między kolanami, liczni strażnicy ani na chwilę nie opuszczają pomieszczenia. A i tak są to najlepsze momenty dla przestępców skazanych na karę śmierci.

Na Białorusi, z tego co udało się ustalić, wykonuje się obecnie około trzech wyroków śmierci rocznie, jako karę za najcięższe zbrodnie. Nawet taka liczba wysyła jasny sygnał obywatelom, że rozprawianie się z przemocą przy użyciu jeszcze większej przemocy to akceptowalny pomysł. Białorusini otrzymują komunikat – jeżeli ktoś jest złym człowiekiem, żywicie do niego nienawiść i uważacie, że nie zasługuje na życie, macie prawo go zabić.

Prezydent Łukaszenka ciągle jednak sieje propagandę, nie ujawnia większości informacji i zasłania się przed presją międzynarodową usprawiedliwieniem, że poparcie dla kary śmierci pozostaje wysokie (63,8% w 2013 roku), a on jest przecież zobowiązany działać demokratycznie. Na całym świecie tylko 57 państw stosuje jeszcze tę karę, w Europie Białoruś została ostatnia. Sprawa abolicji stanowi ciągle punkt przetargowy w negocjacjach dotyczących na przykład przywrócenia Białorusi statusu specjalnego obserwatora Rady Europy.

Kara śmierci narusza podstawowe prawo człowieka – prawo do życia, a sprawiedliwość można egzekwować innymi sposobami, działając zgodnie z moralnością i bez hipokryzji, dając przestępcy możliwość poprawy, nie zadając rodzinie niezasłużonego cierpienia. W dodatku, warto pamiętać, iż egzekucja jest nieodwracalna.  A w przypadku białoruskiego sądownictwa trudno mówić o nieomylności.

Metody egzekwowania prawa najlepiej obrazuje przypadek Władysława Kowaliowa. Oskarżono go w związku z wybuchami w mińskim metrze, które pochłonęły wiele ofiar. Przy pierwszym przesłuchaniu nie miał dostępu do pomocy prawnika, wtedy też przyznał się do brania udziału w zamachu. Dzień później prezydent oświadczył z dumą, iż przerażająca dla całego kraju sprawa ataku terrorystycznego została już wyjaśniona.

Podczas procesu Władysław Kowaliow wycofał jednak zeznanie, przekonując, że złożył je ze względu na presję fizyczną i psychiczną wywieraną podczas pierwszego przesłuchania. Jak twierdzi matka skazanego, zagrożono mu karą śmierci, jeśli nie przyzna się do winy, a jeśli to zrobi, sankcje miały ograniczyć się do odsiadywania wyroku w więzieniu. Kowaliow twierdził też, że był bity. Jego obrażenia próbowano wyjaśniać brutalnym aresztowaniem, ale na podstawie zdjęć i nagrań można wywnioskować, że rany i siniaki pojawiły się dopiero później.

Pomimo wycofania oświadczenia przez oskarżonego, wciąż argumentację przeciwko niemu budowano w głównej części wokół tego pierwszego zeznania. Sprawa pozostawiała mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Zdaniem Rady Praw Człowieka ONZ, przed rozprawą Kowaliow tylko raz widział się ze swoim prawnikiem, ciągle ograniczano im kontakt oraz naruszano poufność rozmów. Wnioski obrony o zbadanie dowodów lub przesłuchanie świadków były automatycznie odrzucane. Ostatecznie ogłoszono werdykt i w mniej niż cztery miesiące później wykonano wyrok – karę śmierci przez strzał w tył głowy.

Przestępcy nie informuje się o dacie egzekucji. Ostatnie miesiące spędza w niepewności i strachu w celi, gdzie światło z gołej żarówki świeci całą dobę, a kamery obserwują skazanego non stop, nie mówiąc już o poniżających strażnikach, którzy mogą pobić nawet za poproszenie o wizytę księdza lub gdy zwyczajnie mają zły humor. Od 6 rano do 22 nie wolno siadać ani kłaść się na pryczy, spacery są zabronione, okna zakratowane w ten sposób, że widać jedynie mały skrawek nieba, aby móc się zorientować w porze dnia. Jak wspominają niektórzy pracownicy, cały czas gdzieś w tle gra radio. Skazany chodzi w kółko po pomieszczeniu, starając się nie narażać na upokorzenia ze strony strażników. Może pisać listy, nie wie jednak, czy kiedykolwiek zostaną wysłane.

I pewnego dnia po prostu wyprowadzają go z celi, trzęsącego się ze strachu, z głową jak najniżej, więc nie może nawet nikomu spojrzeć w oczy. Zostaje posadzony przed prokuratorem, odczytuje mu się odmowę ułaskawienia przez prezydenta. Potem na oczach zawiązuje się przepaskę, zaciąga w inne miejsce, gdzie już czeka pracownik z naładowaną bronią. Na jego sygnał dwóch strażników umieszcza więźnia w pozycji klęczącej. Jeden strzał w tył głowy, może dwa. Po wszystkim.

Rodzina często dowiaduje się o wykonaniu wyroku dopiero po dłuższym czasie. Zazwyczaj bliscy odbierają paczkę, w której znajdują się rzeczy osobiste zmarłego. Oczywiście bez żadnych zapisków, które prowadził podczas oczekiwania na egzekucję. Nie wolno im zobaczyć ciała ani pochować go zgodnie ze swoimi wierzeniami czy zwyczajami. Nie dostają nawet informacji, gdzie znajduje się grób.

Czy cokolwiek usprawiedliwia takie traktowanie człowieka? Czy jeśli  już trwamy przy odwiecznym „oko za oko”, to wszyscy skazujący więźnia na niepotrzebne cierpienie nie powinni przypadkiem również zostać ukarani? Czy nakręcanie spirali przemocy kiedykolwiek przynosi dobre skutki? Czy skoro celem kary śmierci jest według Białorusinów odpowiednie ukaranie sprawcy i zapewnienie bezpieczeństwa, to nie powinien być zapewniony solidny proces, aby skazać osobę winną ponad wszelką wątpliwość? Czy fakt, że zamordowanie kogoś z zimną krwią i wyjątkowym okrucieństwem tak nas dotyka, oburza, wywołuje olbrzymi gniew, nie powinien tym bardziej powstrzymywać nas od mszczenia się na winnym w sposób zniżający do jego poziomu?

Wciąż czekamy na Białoruś. Czekamy, aż zacznie szanować elementarne prawa człowieka. Czekamy, wierząc, że mimo licznych kontrowersji i wątpliwości związanych z tym tematem, kara śmierci niczego nie rozwiązuje – wręcz przeciwnie, pogarsza sytuację i powoduje więcej niepotrzebnego cierpienia. Miejmy nadzieję, że długo jeszcze czekać nie będziemy.

 

Autorka: Zofia Krajewska

Bibliografia:

  • Raport organizacji Viasna i FIDH „Death Penalty in Belarus: „Murder on (Un)lawful Grounds” , październik 2016
  • Raport Penal Reform International: Crime and punishment: „Public perception, judgment and opinion”,publikacja 2014, badania – kwiecień-czerwiec 2013
  • Amnesty International: „Death Penalty – Your Questions Answered”
  • The Guardian „EU outraged after Belarus executes two men accused of Metro bombing”, 18.03.2012
  • „Abolitionist and Retentionist Countries” – deathpenalty.info, 31.12 2016
  • Gazeta Wyborcza , „Kara śmierci po białorusku – strzał w tył głowy”, 24.03.2012

Foto: „Youth group action against death penalty” – Amnesty International

 

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *