Falun Gong – wolność zagrożona

Falun Gong to niemająca powiązań politycznych chińska dyscyplina duchowa, która wywodzi się ze szkoły buddyzmu. Wbrew przekonaniom, praktyka Falung Gong (znana także jako Falun Dafa) nie jest sektą. Jest to dyscyplina duchowa, która nie identyfikuje się z żadną religią. Niestety, mimo ogromnej popularności (Falun Gong jest obecnie praktykowane w 130 krajach – również w Polsce), wiele osób poprzez nazywanie rosnącej w sile praktyki duchowej Falun Gong sektą tworzy błędne przekonania i marginalizuje pewien odłam społeczeństwa. Dużo bardziej przerażający jednak jest fakt, że osoby praktykujące ową dyscyplinę duchową od lat poddawane są represjom, które z dnia na dzień coraz bardziej się nasilają.

Czym właściwie jest Falun Gong?

Falun Gong, Falun Dafa (z języka chińskiego „Wielkie Prawo Koła Praw” lub „Praktyka Koła Prawa”) to dyscyplina duchowa, która jest praktykowana od przeszło 25 lat, na początku na terenach północnowschodnich Chin, a obecnie aż w 130 krajach całego świata. Falun Gong łączy medytację, ćwiczenia energetyczne i liczne nauki moralne oparte na: Prawdzie, Cierpliwości i Życzliwości. Osoby praktykujące Falun Gong wymieniają liczne korzyści płynące z chińskiej praktyki duchowej: lepsze zdrowie, relaks, brak stresu czy poczucie życiowej równowagi. Już w 1999 roku komunistyczna partia rządząca Chinami określiła liczbę osób praktykujących Falun Dafa na 70 milionów. Pod koniec XX wieku w stolicy Chin doszło do pokojowej manifestacji osób praktykujących  Falun Gong, co stało się ogniwem zapalnym przyszłych represji. W latach 90. XX wieku Komunistyczna Partia Chin zaczęła dostrzegać  rosnącą liczbę osób, które zaczęły praktykować Falun Dafa. Sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin Jiang Zemin (będący prowodyrem kampanii nienawiści) wraz z całym kierownictwem Partii Komunistycznej rozpoczął ogólnokrajowe akcje propagandowe mające na celu likwidację Falun Gong.

 
Falun Gong a naruszanie praw człowieka

Falun Gong jest w Chinach oficjalnie zakazaną praktyką duchową już od 1999 r. Mimo licznych represji na świecie cały czas jest ogrom osób praktykujących „Wielkie Prawo Koła Praw”. Od 2001 roku zarejestrowano masowe aresztowania członków Falun Gong. Ponieważ osoby, które praktykują chińską sztukę medytacji, to osoby prowadzące bardzo zdrowy tryb życia stały się one dla Chińskiej Partii Komunistycznej idealnymi kandydatami do grabieży organów. Na świecie istnieje kilka skrajnie reżimowych krajów, ale tylko w Chinach, na tak masową skalę praktykuje się zabijanie więźniów i pobieranie od nich organów do przeszczepu. Falun Gong to apolityczna grupa duchowa, której daleko jest do bycia niebezpieczną organizacją. Członkowie Falun Dafa nie organizują buntów, nic też nie wiadomo o tym, by któraś z praktykujących ją osób miała w planie prowadzenie działalności kontrrewolucyjnej. Dlatego właśnie niepojętą rzeczą wydają się zarówno liczne prześladowania, masowe tortury czy skazywanie na śmierć osób związanych z ruchem Falun Gong. Represje skierowane przeciwko członkom chińskiej dyscypliny duchowej są z dnia na dzień coraz okrutniejsze. Według danych z 2009 r. stwierdzono, że w więzieniach  może przebywać nawet 1 mln osób, które zostały skazane za praktykę Falun Dafa.
„Jestem Ani. Wraz z byłym małżonkiem przez kilka lat pracowaliśmy w Centrum Leczenia Zakrzepicy. Ja zajmowałam się statystykami, a mąż był chirurgiem. Na terenie placówki odkryłam tajny obóz koncentracyjny, a w szpitalnej kotłowni – krematorium. Byłam świadkiem barbarzyńskich praktyk przymusowego usuwania wątrób i rogówek niewinnym osobom. Choć po operacji część z nich jeszcze żyła, i tak trafiała do spalarni odpadów”. To jeden z cytatów, które padają w filmie „Chińska scena życia” i opowiadają o sekretach transplantologii w Chinach.  Życiodajne organy dostępne w bardzo krótkim czasie za niemałe pieniądze, które napędzają budżet Chin, stały się już codziennością. W chińskich szpitalach na przeszczep nie trzeba czekać, przy odpowiednich zasobach finansowych możemy
dostać nerkę czy inny organ od ręki. Dla samych grabieży organów od 2009 roku w chińskich więzieniach zginęło ponad 2000 osób.

To nieludzkie traktowanie drugiego człowieka i skazywanie niewinnych osób na karę śmierci, czy tortur jest niepojętą praktyką, która nie powinna mieć miejsca w żadnym rejonie naszego świata. Świadome odwracanie wzroku i niezauważanie problemu, z jakim borykają się członkowie Falun Gong, prowadzi jedynie do eskalacji okrucieństwa, jakie ma miejsce w Chinach. Kwestia praw człowieka, które łamane są „gdzieś na świecie”, to coś, co mało interesuje przeciętnego człowieka. Niestety, symboliczna czerwona lampka w głowie zapala się niektórym dopiero wtedy, kiedy problem zaczyna dotyczyć osób nam bliskich. Warto zdać sobie sprawę, że fakt, iż coś nie dotyczy nas teraz bezpośrednio, nie jest jednoznaczne z tym, że z czasem tak się nie stanie. W Chinach łamane są podstawowe prawa człowieka. Osoby praktykujące Falun Gong, niegroźną duchową praktykę, są poddawane najcięższej z kar – karze śmierci. Warto się zastanowić nad paradoksem, jakim jest takie postępowanie. Taki sam los, jaki spotyka osoby praktykujące Falun Gong, może również spotkać w przyszłości każdego z nas – za to, że mamy nieodpowiadające aparatowi władzy poglądy, wyznajemy inną religię czy, co zabrzmi dość prozaicznie, masowo uprawiamy jogę.

 

Autorka: Michalina Szczęsna

 

Źródła:

  • Centrum Informacyjne Falun Dafa http://faluninfo.pl/
  • David Kilgour, Ethan Gutmann, David Matas, Bloody Harvest / The Slaughter, 22.06.2016
  • Amnesty Internationat, China 2016/2017 Review
  • NaTemat, Osiem nerek do wyboru. Ta historia to gotowy scenariusz na hollywoodzki film grozy.
  • Wirtualna Polsa, Wiadomości, Grabież organów w Chinach. Codziennie dla narządów zabijane są tam dziesiątki osób, przede wszystkim zwolenników Falun Gong, 19.01.2017

 

Foto: Samira Bouaou/The Epoch Times

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *