Ustawa antyterrorystyczna terrorem?

Wolność. Czym ona dla nas jest? W imię jakiej wartości jesteśmy w stanie się jej pozbyć lub ją ograniczyć?

Ostatnimi czasy z dużym zaniepokojeniem obserwuję zjawisko wyrzekania się wolności na rzecz bezpieczeństwa. Wiele państw łamie prawa człowieka w imię ochrony swoich obywateli i mieszkańców. Rząd nas zastrasza, a my z łatwością poddajemy się nowym irracjonalnym regulacjom. Człowiek będący w stanie ciągłego napięcia spowodowanego strachem przed np. terroryzmem nie będzie myślał o tym, czy łamane są jego prawa (np. do prywatności), będzie raczej zadowolony, że państwo się nim opiekuje i chce go chronić. Ten psychologiczny mechanizm wykorzystuje się do niegodziwego podsłuchiwania i inwigilowania ludzi. Dużo osób o tym wie, ale nie przejmują się tym, bo „nie mają nic do ukrycia”. To nie jest istotne, czy mamy coś do ukrycia czy nie. Mamy za to czego bronić. Brońmy naszej prywatności, godności i wolności i pamiętajmy, jeżeli oddamy im chociaż część, to oni nie zawahają się sięgnąć po całość. Idealnym przykładem może być ustawa z dnia 10 czerwca 2016 roku o działaniach antyterrorystycznych.

Przyjrzyjmy się artykułowi 9. Artykuł ten to nic innego jak możliwość inwigilacji każdego, kto nie jest obywatelem RP. Szef ABW może wobec takiej osoby zarządzić środki sprawdzające, czy nie jest ona powiązana z działalnością terrorystyczną na okres 3 miesięcy bez wyroku sądu! Warunkiem tego zarządzenia jest „obawa co do możliwości prowadzenia przez nią działalności terrorystycznej”. Obawa! Czym jest taka obawa? Ano często nieuzasadnionym „widzimisię”. Czynności, jakie można podjąć wobec takiego podejrzanego, to: podsłuchiwanie, nagrywanie, utrwalanie obrazu, kontrola przesyłek. Co prawda ustawa przewiduje zniszczenie zgromadzonych materiałów, jeżeli nie zostanie wykryte przestępstwo, ale to marne zabezpieczenie prywatności, jeśli się weźmie pod uwagę to, że można kogoś inwigilować kilka miesięcy.

W artykule 20 możemy przeczytać, że w celach bezpieczeństwa można dokonać przymusowej ewakuacji, zakazać przebywania w określonych strefach, żądać nieodpłatnego korzystania z nieruchomości lub nieodpłatnego przejęcia do używania ruchomości, w tym środków transportu. W dalszych artykułach możemy wyczytać, że minister może wprowadzić zakaz zgromadzeń lub imprez masowych, jeżeli został wprowadzony 3 lub 4 stopień alarmowy. Są to ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności, oczywiście prawa takie można ograniczać według konstytucji, ale ograniczenia nie mogą naruszać istoty tych praw. W mojej ocenie liczba obowiązków i nakazów nakładanych na obywateli jest nieadekwatna do problemu. Przypuśćmy, że nastąpił niezbyt groźny atak terrorystyczny. Przy niewielkiej manipulacji i wysiłku państwo może zabronić nam zgromadzeń, przebywania w określonych strefach, zabrać nam np. nasze mieszkanie. Niby radykalne i skrajne spojrzenie na zapisy ustawy, ale dla upartego rządu nic trudnego. Przesadzając, nietrudno nam wyobrazić sobie sytuację sfabrykowanego zamachu terrorystycznego podczas protestów antyrządowych i późniejszego zakazu tych protestów w celu BEZPIECZEŃSTWA OBYWATELI.

Oczywiście to wszystko to tylko moja czarna wizja wielu możliwości. Mam nadzieję, że nigdy się to nie wydarzy. Chciałam jednak zwrócić uwagę, że oddając kawałeczek naszej wolności, możemy przez przypadek oddać całą jej istotę i obudzić się w państwie totalitarnym. Ludzie powoli przyzwyczajają się do widoku policji na ulicach, może niedługo przyzwyczają się też do podsłuchów? Przestaliśmy doceniać wolność, bo już nie musimy z pozoru o nią walczyć, bo na półkach sklepowych jest mięso, bo nie musimy stać w kolejkach, bo nikt nie strzela do protestujących. Ale wolność nie jest nam raz z góry danym prezentem, musimy o nią dbać i walczyć. Wolność jest jak delikatny kwiat. Nie wystarczy go zasadzić, trzeba go również podlewać, chronić i wyrywać chwasty.

 

Autorka: Emilia Helena Szymasiuk – prowadząca bloga  Fight Issues 

 

Źródła:

  • Ustawa z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych

 

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

2 thoughts on “Ustawa antyterrorystyczna terrorem?

    Niegroźny atak terrorystyczny

    (14 grudnia 2017 - 14:49)

    „Przypuśćmy, że nastąpił niezbyt groźny atak terrorystyczny.” – Co znaczy niegroźny atak terrorystyczny? „Niegroźny” czyli taki, w którym nikt nie zginął? A co jeżeli jedna osoba by zginęła lub została kaleką? Ile warte jest jedno ludzkie życie? Argumenty w tym artykule są kruche, jak Amnesty International. („Amnesty International złamała prawo, biorąc pieniądze od Sorosa, na promocję aborcji w Irlandii.”).

      Redaktor

      (19 grudnia 2017 - 20:03)

      Dziękujemy za komentarz. Odpowiedź od autorki tekstu: „Atak terrorystyczny, nawet taki, w którym zginęło wiele osób jest nieważny w porównaniu ze zniewoleniem całego narodu, poddania go inwigilacji i odebrania podstawowych praw człowieka. To gorszy terror niż zamach, bo to terror na całym społeczeństwie”. Dodamy, że właściwie nie ma dowodów na to, by masowa inwigilacja rzeczywiście chroniła przed terroryzmem, a pogodzenie bezpieczeństwa z wolnością jest możliwe. Głęboka ingerencja w prywatność obywateli jest przeprowadzana w celach rządowych lub dla zysków wielkich korporacji. Zapraszamy do zapoznania się chociażby z raportem Edwarda Snowdena na ten temat. Co do sprawy z Irlandii – nie została ona jeszcze wyjaśniona, więc trudno warszawskiemu oddziałowi się o niej wypowiadać. Możemy tylko dodać, że AI nigdy nie promuje aborcji jako takiej, ale po przeprowadzeniu wielu badań na ten temat, zapoznaniu się z orzeczeniami ONZu w tej sprawie jest przeciwne całkowitemu jej zakazowi. Więcej tutaj – https://blog.amnesty.waw.pl/?p=463

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *