Potrzeba wroga – o islamofobii w Polsce

Społeczeństwa często łączą się w zbiorowej pogardzie i niechęci do pewnych określonych grup. Jest to, przyznaję, dość absurdalne, bowiem grupa, zgodnie z definicją, to wiele osób, często zupełnie odmiennych. Potrzeba naprawdę sporo nienawiści, by nie cierpieć tylu różnych ludzi na raz.

W Polsce na przykład nie lubi się muzułmanów. Jest to dość nietypowa nienawiść, ponieważ miesza ona Czeczenów, Beduinów z Egiptu, szyitów z Iranu, sunnitów z Bangladeszu, Indonezyjczyków, Marokańczyków i Albańczyków. Wyznawcy islamu rozproszeni są po całym świecie, wśród nich znajdziemy przedstawicieli wszystkich ras, a sam islam ma wiele twarzy.

Dlatego trudno mi niechęć do wyznawców islamu ubrać w jakieś ramy. Czy jest to niechęć do wyznawców obcej religii? Czy raczej do specyficznie i (bardzo) szeroko pojmowanej grupy etnicznej, rasy? Z pewnością można powiedzieć, że jest to nienawiść w pewien sposób wyimaginowana i że w Polsce mamy do czynienia z islamofobią bez muzułmanów i muzułmanek (zresztą podobnie sytuacja ma się w przypadku antysemityzmu). Oczywiście istnieją muzułmanie w Polsce. Jest ich około 30–40 tysięcy osób, czyli jakiś promil populacji. Liczba ta wydaje się jeszcze mniejsza, gdy porównamy ją z przekonaniem Polaków i Polek, że w Polsce żyje ponad milion wyznawców islamu, i faktem, że prawie 65% Polaków i Polek ma negatywny stosunek do muzułmanów, a około 80% z nas twierdzi, że stanowią oni dla nas zagrożenie. Jednocześnie tylko 12% Polaków deklaruje, że zna jakiegoś wyznawcę islamu. Muzułmanie stali się więc nieobecnymi obcymi, a niechęć, z jaką muszą się mierzyć, rzadko kiedy powstała na skutek rzeczywistych negatywnych doświadczeń.

Z winy mediów i czasem mijających się z prawdą polityków (niektórzy nawet wprost przyznają: „żeby wygrać wybory, muszę robić seanse nienawiści wobec uchodźców”) na hasło „muzułmanin” części z nas od razu nasuwa się skojarzenie uchodźca = terrorysta. Dla niektórych fakt, że w ostatnich 10 latach jedynie 0,7%  ataków terrorystycznych w Europie miało związek z islamem, najwyraźniej nie ma znaczenia.

Innym islam kojarzy się z zalewającą Europę masą, która chce narzucić nam swoje zwyczaje i zabrać pracę. Troski te wydają się jeszcze śmieszniejsze, gdy uświadomimy sobie, że historia Europy niejednokrotnie wiązała się z historią islamu, a w Polsce muzułmanie, chociażby Tatarzy, obecni są od setek lat.

Islamofobię można spróbować zrozumieć, zastanawiając się nad tym, kto tak właściwie przejawia niechęć do muzułmanów. Z jednej strony mamy do czynienia z podejściem niektórych chrześcijan, którzy negują islam, jako religię złą z założenia, zagrażającą katolickim wartościom i polskiej tradycyjnej rodzinie. Z drugiej strony bardziej liberalna czy lewicowa część polskiego społeczeństwa odnosi się z niechęcią do islamu, czasem ze skrywaną, utożsamiając ją z przedmiotowym traktowaniem kobiet, niedemokratycznością, religijnym fundamentalizmem, gwałceniem praw mniejszości seksualnych czy wyznaniowych i lekkim zacofaniem w porównaniu do nowoczesnej i otwartej (chyba jednak nie zawsze) Europy. Ten obraz, znów, jest pewnym uproszczeniem i narzuca nam jednakowe spojrzenie na Tunezję, w której od 1967 aborcja jest legalna, a obecnie dostępna na życzenie i bezpłatna, i na próby przyjęcia przez władze Turcji w 2016 roku ustawy, dzięki której gwałciciel mógłby uniknąć kary, gdyby poślubił swoją nieletnią ofiarę.

Rosnącą islamofobię w Polsce, a także wzrost liczby osób, które przestają ukrywać fakt, że są rasistami czy że nienawidzą muzułmanów, można zauważyć, analizując statystyki przestępczości. Zgodnie z danymi RPO w 2016 roku wszczęto prawie pół tysiąca postępowań w sprawach o przestępstwa z nienawiści, z czego ponad 20% dotyczyło nienawiści wobec osób pochodzenia arabskiego. Liczby te rosną z roku na rok.  Ze wszystkich atakowanych grup społecznych to muzułmanie lub ci, którzy według sprawców „wyglądają na takich”, najczęściej stają się ofiarami. Nie bez znaczenia jest także to, co dzieje się w internecie, i chociażby rosnąca popularność stron takich jak „Nie dla islamizacji Europy”, która obecnie może poszczycić się prawie 350 tys. polubień.

Trzeba także pamiętać, że z narastającej islamofobii w Europie cieszą się terroryści. W końcu ich celem jest skłócenie świata zachodu ze światem islamu, a wyobcowani i niemający szans na integrację muzułmanie w Europie będą bardziej podatni na wpływy radykalnych ekstremistów.

Krzywdzimy jednak nie tylko muzułmanów, ale i siebie samych, ograniczając nasze postrzeganie świata, złożoności islamu. Różnego rodzaje fobie są łatwym rozwiązaniem. Dzięki nim świat wydaje się bardziej czarno-biały, przez co łatwiejszy w odbiorze, a kreacja swojej tożsamości – narodowej czy wyznaniowej – przychodzi łatwiej, gdy buduje się ją na antagonizmach i poczuciu przynależności do wspólnoty zjednoczonej wokół niechęci do wspólnego wroga.

Podobny artykuł możesz przeczytać tutaj.

 

Autorka: Anna Roguska

Żródła

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *