Próbuję stać dumnie – wiersz

 

Wychodzę na ulicę w żółtym kolorze.

Niosę transparent, och, liściasty borze.

Na co się dzisiaj przygotować muszę?

Nakrzyczą? Oplują? A może kogoś wzruszę?

 

Próbuję stać dumnie i nieść przesłanie,

wbrew pozorom to trudne zadanie.

Ludzie mają poglądy utarte,

nieważne jakie, idą w zaparte.

 

Akcja o uchodźcach, niełatwa sprawa,

ale próbujemy walczyć o ich prawa.

Ludzie niestety różnie reagują

i czasem bardzo niemiło nas traktują.

 

Nieprzyjemne komentarze słyszę na wstępie,

z nerwów to chyba żyłka mi pęknie.

Czuję się okropnie atakowana,

ale muszę pozostać opanowana.

 

Następny pan transparent czyta

i zaraz po tym z pogardą prycha.

„Och”, myślę. „Co za brak szacunku,

w jakim to wszystko zmierza kierunku?”

 

Inny transparent, sprawa też inna.

Och, oczywiście wszystkiemu kobieta winna…

Prawo do aborcji*, o to walczymy.

Zaciekle wszystkie praw swych bronimy.

 

Stoję na patelni, tak się sprawa toczy.

Podchodzi mężczyzna, patrzy mi w oczy.

„Proszę mnie zabić!”, a mnie wmurowało.

Na usta się ciśnie: Czy pana pogrzało?

 

Podchodzi chłopak, nietęga mina:

„Przecież to wszystko wasza wina”.

Nerwowo mówię: Nie o to chodzi…

Ale jego to chyba nie obchodzi.

 

Idzie w zaparte i nas obraża,

dając do zrozumienia: Gdzieś mam wasze prawa.

Tłumaczę: Tu nie chodzi o prowokację,

ale jego mózg chyba zrobił sobie wakacje.

 

Zaciskam zęby i już nic nie mówię.

Odsuwam się na bok, może go zgubię?

Trochę się jeszcze nerwowo kręci,

ale na szczęście nie mnie już smęci.

 

– Po co wam ta ustawa dziewczęta?

– Dusza od poczęcia to jest rzecz święta!

– Od antykoncepcji i tak będziesz bezpłodna,

a taka postawa to jest dno dna.

 

Słucham i słucham… Śmiać się czy płakać?

Czasem aż chce się przez okno skakać.

„Lecz nie jest tak źle”, myślę po chwili.

Zazwyczaj ludzie są raczej mili.

 

Większość nas chyba chwali i popiera,

a wtedy siła się we mnie wzbiera.

Prostuję się dumnie, uśmiecham promiennie,

czuję, że mogłabym tak codziennie!

 

Nawet gdy ludzie są trochę szaleni,

nawet gdy nóż się otwiera w kieszeni.

Mimo że nie jest to łatwe zadanie,

to takie jest moje sprawie oddanie.

 

Bo żaden burak mi nie podskoczy,

choćby i nawet z ust pianę toczył,

na nic się zdadzą jego starania,

gdy za mną murem cała kompania!

 

Autorka: Jumby

 

*Skrót na potrzeby wiersza, oto pełne stanowisko Amnesty International w sprawie aborcji  – artykuł

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *