Prawa pamięci a prawa człowieka

Zbliżająca się rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim skłania do refleksji nie tylko nad tragicznymi wydarzeniami tamtych dni, ale także nad całą historią ich obchodów. Historią walki o prawo do upamiętniania tamtych wydarzeń bez narzuconej interpretacji. To z kolei prowadzi nas do poruszenia szerszego tematu – praw pamięci i ich relacji do praw człowieka.

W pierwszej kolejności spójrzmy na to, co w tej sprawie ma do powiedzenia Europejski Trybunał Praw Człowieka. Krótka analiza linii orzeczniczej Trybunału w sprawach związanych z pamięcią o wydarzeniach historycznych pokazuje, że podstawą wyroków bywa często artykuł 14. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący zakazu dyskryminacji. Na ten zapis powołuje się zwykle Trybunał, rozpatrując skargi na wyroki ograniczające wolność wypowiedzi będące, w opinii sądów krajowych, przykładami negacjonizmu.

Podejście do tego problemu dobrze obrazuje wyrok Trybunału, który zapadł w sprawie „Garaudy przeciwko Francji” [1]. Garaudy, autor książki „Mity założycielskie Izraela”, kwestionował m.in. okoliczności popełnienia zbrodni Holokaustu, liczbę zamordowanych osób oraz istnienie komór gazowych. Po rozpatrzeniu jego skargi na wyrok francuskiego sądu, który uznał go winnym m.in. negacjonizmu zbrodni przeciwko ludzkości, Trybunał stwierdził, że Garaudy miał na celu zrehabilitowanie reżimu narodowego socjalizmu, a w konsekwencji oskarżenie ofiar zbrodni o fałszowanie historii – w tym kontekście negacjonizm jest poważną formą dyskryminacji i podżeganiem do nienawiści (Wilczanowska 2016, s. 334-335).

Manipulowanie historią to nie domena wyłącznie radykalnych autorów, ale także sposób na prowadzenie zgodnej z interesami grupy rządzącej polityki pamięci. W takim przypadku w tworzenie konkretnej narracji jest zaangażowany cały aparat państwowy. Przykładem takiego działania było produkowanie pamięci kulturowej o Zagładzie w czasach PRL. Pamięć ta przede wszystkim miała służyć konkretnym interesom władz Polski Ludowej. Do lat 60. dzieje Żydów w  czasie drugiej wojny światowej przedstawiane były nie tylko jako bezprecedensowe ludobójstwo, ale także przykład biernej postawy wobec nazizmu. Opór i działalność żydowskich bojowników była niemal całkowicie marginalizowana. Paradoksalnie, przykładem tego działania były obchody rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim, rozpoczynające się złożeniem wieńców pod pomnikiem Bohaterów Getta, znajdującym się obecnie przed gmachem Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN[2] . Powstanie w getcie było pokazywane jako najwyższy, ale zarazem jedyny opór żydowskich bojowników wobec okupanta.

Oprócz podkreślania żydowskiej bierności obecna była także narracja solidarności Polaków z walczącymi. Obchody rocznicowe były okazją do kształtowania pamięci o przedwojennej społeczności żydowskiej, a także do uwypuklania odpowiedniej narracji ideowej: wydana w 1968 roku broszura historyka Wacława Poterańskiego podkreślała wpływ polskiej inteligencji na rozwój i osiągnięcia społeczności żydowskiej przed wojną oraz pokazywała różnice klasowe kształtujące postawy poszczególnych grup w trakcie okupacji. Czytamy, że „grupy burżuazyjne i prawicowe nawoływały do bierności; wśród Polaków czekały one, aby hitlerowcy i sowieci wykończyli się nawzajem na wschodnim froncie; wśród Żydów oczekiwały na pomoc z Zachodu” (Steinlauf 2001, s. 88).

Po wydarzeniach marcowych tematy związane z Zagładą oraz społecznością żydowską ucichły. W latach 70. ze względu na zerwane stosunki dyplomatyczne z Izraelem, historiografia miała „marginalizować tragedię Zagłady i jednocześnie podkreślać pomoc Polaków, a w domyśle także niewdzięczność Żydów, którzy nie docenili polskiej ofiarności” (Węgrzynek 2011, s. 613). W podręcznikach do historii przeznaczonych dla szkół średnich możemy przeczytać zaledwie jedno zdanie informujące o powodach wybuchu powstania w getcie, które stanowi punkt wyjścia do opisu wsparcia polskiego ruchu oporu i działalności Rady Pomocy Żydom „Żegota” (Węgrzynek 2011, s. 613).

W czasie stanu wojennego władze Polski chciały wykorzystać zbliżającą się rocznicę 19 kwietnia,, aby ocieplić swój wizerunek na arenie międzynarodowej, prawdopodobnie licząc na pozytywne wpływy środowisk żydowskich, głównie w Stanach Zjednoczonych. Zaproszono liczne międzynarodowe organizacje Żydów z całego świata. Tym planom stanowczo sprzeciwił się ostatni żyjący przywódca powstania – Marek Edelman, wzywając do bojkotu: „40 lat temu walczyliśmy nie tylko o życie – walczyliśmy o życie w godności i wolności. Obchodzenie naszej rocznicy tutaj, gdzie nad całym życiem społecznym ciąży dziś poniżenie i zniewolenie, gdzie doszczętnie zafałszowano słowa i gesty, jest sprzeniewierzeniem się naszej walce, jest udziałem w czymś całkowicie przeciwnym, jest aktem cynizmu i pogardy. (…) Z dala od manipulowanych uroczystości, w ciszy grobów i serc, przetrwa prawdziwa pamięć o ofiarach i bohaterach, o odwiecznym ludzkim porywie ku wolności i prawdzie” (Bartoszewski, Edelman 1993, s. 178)[3].

Nieoficjalne obchody urządzono kilka dni wcześniej, odbyły się one w wielkim pośpiechu, a zgromadzonych szybko rozpędziła milicja. Ta historia pokazuje, jak władza, dla osiągnięcia celów politycznych, narzucała swoją interpretację wydarzeń historycznych – nierzadko przy pomocy milicyjnych pałek. Wiązało się to również z wypaczaniem wydarzeń historycznych, a w skrajnych wypadkach ich negowaniem.

Z opisanej historii ktoś może wysnuć morał, że państwo nie powinno dysponować żadnymi narzędziami ścigania osób negujących ważne społecznie wydarzenia historyczne. Byłby to jednak pochopny wniosek. Oczywiście, nadmierne rozszerzanie prerogatyw państwa w kwestiach pamięci i upamiętniania może prowadzić do łamania praw osób, które nie chcą podporządkować się oficjalnej wersji historii. Jednak to nie znaczy, że należy zupełnie zaniechać penalizowania negacjonizmu i fałszowania historii – jak powiedział wybitny filozof polityki, Karl Popper,  „nieograniczona tolerancja prowadzi do całkowitego zaniku tolerancji” (za: Wilczanowska 2016, s. 347). Jak trafne były jego słowa, możemy zobaczyć już dzisiaj. Pobłażliwość sądów i prokuratury m.in. w kwestii chronienia praw pamięci przyczynia się do jawnego istnienia grup bezpośrednio odwołujących się do nazistowskich Niemiec traktowanych jako wzór do naśladowania i gloryfikujących przywódcę III Rzeszy – co kilka miesięcy temu dobitnie ukazał materiał „Superwizjera” prezentujący grupę neonazistów obchodzących urodziny Adolfa Hitlera. Można oczywiście argumentować (zresztą słusznie), że ci ludzie korzystali ze swojego prawa do wolności wypowiedzi i wyrażania poglądów, również zawartego w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Nie wolno jednak zapominać, że prawa opisane w Konwencji nie mogą być podstawą do naruszania praw innych osób (o czym mówi artykuł 17. EKPC).

Poruszany przez nas problem jest złożony – wydaje się wymagać znalezienia równowagi między prawem do swobodnego wyrażania poglądów, również kontrowersyjnych, oraz poszanowania prawa do pamięci ofiar, których historiografia została oficjalnie uznana. W tym kontekście warto jeszcze raz odwołać się do uzasadnienia wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który kładzie nacisk nie na prawo do kultywowania konkretnych, ważnych dla danej społeczności wydarzeń, ani na prawo do ochrony prawdy historycznej, ale gwarantuje wolność od dyskryminacji. I to przez ten pryzmat powinniśmy patrzeć na prawa pamięci. Uważamy, że jedynym uzasadnieniem dla ograniczania wolności wyrażania poglądów w takich sytuacjach może być wiążące się z daną wypowiedzią naruszanie praw innych osób. To znaczy także, że żadna władza nie może nadawać sobie prawa ustanawiania własnej interpretacji historii.

Ponadto w sprawach dotyczących zdarzeń historycznych często pojawia się problem braku zgody co do klasyfikacji jakiegoś wydarzenia. Aby zapewnić każdemu swobodę wypowiedzi i mieć pewność, że jest ona ograniczana tylko w uzasadnionych przypadkach, poza kryterium naruszania cudzych praw, powinniśmy osiągnąć porozumienie w kwestii klasyfikacji negowanych przez kogoś wydarzeń historycznych. Wskazówką może być inny wyrok ETPC, tym razem z 2013 roku, w sprawie „Perinçek przeciwko Szwajcarii” [9]. Sprawa dotyczyła tureckiego działacza politycznego, który podczas konferencji w Szwajcarii publicznie zaprzeczał ludobójstwu Ormian przez Imperium Otomanów w 1915 roku. Jednym z powodów, dla których Trybunał orzekł na korzyść Perinçeka, był fakt, że nie wypracowano międzynarodowego konsensusu odnośnie do klasyfikacji tych wydarzeń. To z kolei doprowadziło do wniosku, że przecząc ludobójstwu, Perinçek nie dopuścił się dyskryminacji (Wilczanowska 2016, s. 342). Należy dodać, że Trybunał jest za takie uzasadnienie szeroko krytykowany, nie chodzi tu jednak o wdawanie się w rozważanie słuszności tej konkretnej decyzji, a wyłącznie wskazanie kierunku.

Na koniec warto przypomnieć, że angażowanie wymiaru sprawiedliwości w przypadkach negacjonizmu historycznego jest nie tylko kontrowersyjne i wymagające szczególnej ostrożności, ale według niektórych także nieskuteczne, a nawet szkodliwe (Gliszczyńska-Grabias 2017, s.35). Zgadzamy się częściowo z tym punktem widzenia, ponieważ uważamy, że dużo skuteczniejsze są akcje publiczne, happeningi, dyskusje i edukacja, które pozwalają nam budować społeczeństwo wolne od dyskryminacji. Niemniej czasem konieczne jest karanie osób próbujących zburzyć fundamenty, na których opiera się świat, w którym chcemy żyć – czy to przez atakowanie obcokrajowców na ulicy, czy to przez negowanie faktów historycznych. W takich przypadkach nie można zapominać o szukaniu równowagi między prawem do swobody wypowiedzi a wolnością od dyskryminacji.

 

Autorka i Autor: Agnieszka Gwiazdowicz, Tomasz Szymanderski-Pasterski

 

Źródła:

  • Bartoszewski, Władysław i Marek Edelman
  • 1993 List otwarty Marka Edelmana [w:] Żydzi Warszawy 1939-1943, Lublin: Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, s. 197 Lehrer, Erica
  • 2013 Jewish Poland Revisited. Heritage Tourism in Unquiet Places, Indiana University Press. Leociak, Jacek
  • 2018 Marzec wiecznie żywy, z profesorem Jackiem Leociakiem rozmawia Adam Puchejda, „Kultura liberalna”, 6 lutego, nr 474, wersja online, [dostęp 12.04.2018]. Pacewicz, Piotr
  • 2018 “Sprawiedliwi” kolejną ofiara polityki PiS. Najgorszy moment na uchwalenie ich święta, oko.press, 19 lutego. Steinlauf, Michael C.
  • 2001 Pamięć nieprzyswojona. Polska pamięć Zagłady, Warszawa: Cyklady. Węgrzynek, Hanna
  • 2011 Tematyka Zagłady w podręcznikach szkolnych (1945-2009) [w:] Następstwa zagłady Żydów: Polska 1944-2010: praca zbiorowa, red. Felik Tych, Monika Adamczyk-Grabowska, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny im. E. Ringelbluma, s. 597-623. Wilczanowska, Hanna
  • 2016 Prawa pamięci w kontekście art. 17 EKPC – prawo do negacjonizmu czy negacjonizm prawa do pamięci?, Świat Idei i Polityki, t. 15, Wydawnictwo Adam Marszałek; Instytut Nauk Politycznych UKW Gliszczyńska-Grabias, Aleksandra
  • 2017 Prawo i pamięć, Pamięć i bezpieczeństwo, Res Publica Nowa nr 229 (3/2017)

 

Źródła internetowe:

 

[1] Pełną treść wyroku i uzasadnienia można znaleźć pod adresem https://hudoc.echr.coe.int/app/conversion/pdf/?library=ECHR&id=003-788339- 805233&filename=003-788339-805233.pdf.

[2] Pomnik został odsłonięty 19 kwietnia 1948 r., w piątą rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim. Autorem projektu jest Natan Rappaport. Ciekawym jest fakt, że powierzchnia monumentu została wyłożona labradorytowymi płytami pochodzącymi ze szwedzkich kamieniołomów w Hunnebostrand. Kamień ten został zamówiony przez ministra gospodarki III Rzeszy w 1942 r. jako budulec pod przyszłe pomniki zwycięstwa Hitlera ().

[3] List otwarty Marka Edelmana do Żydów na świecie.

[4] Szczegółowe omówienie sprawy można znaleźć w dokumentach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka .

 

Share this:
Facebooktwittergoogle_plustumblr

Post Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *